wtorek, 21 listopada 2017
Jesteś tutaj: Start Portret Polaka w Grecji Wywiad z Mileną Anną Budek
Wywiad z Mileną Anną Budek PDF Drukuj Email
piątek, 08 listopada 2013 12:58

Milena Anna Budek wykształcenie artystyczne zdobyła w Polsce, jednak powiązane z nim pasje kontynuuje w Grecji. To tutaj realizuje się jako malarka, fotograf, grafik i miłośniczka teatru. Zrzeszeniu Mieszko opowiada o tym, jak zachować indywidualizm w tworzeniu sztuki w kraju, gdzie ona powstawała.

Milena Anna BudekMarta Radzikowska: Jak trafiła Pani do Grecji?
Milena Budek: Przeznaczenie... Przyjechałam do Grecji, mimo że miałam zostać w Polsce, takie wówczas były moje plany na przyszłość. Pewnego jesiennego popołudnia, gdy wracałam ze szkoły, cyganka w parku złapała mnie za rękę i powiedziała, że mimo że nie będę chciała wyjechać za granicę to i tak wyjadę, takie jest moje przeznaczenie, tak Bóg chce. Będąc wówczas młodą osobą, nie do końca zaakceptowałam tę tzw. przepowiednię. Tym bardziej, że w moim rodzinnym mieście roi się od cyganek, które wróżą za pieniądze w parku.

W niedługim czasie pojechałam do Grecji do rodziny. Mimo sceptycznego nastawienia, to południowe państwo wydawało mi się idealnym krajem na wakacje, ale nie jako miejsce, w którym mogłabym żyć.

W takim razie, co sprawiło, że przeniosła się tam Pani na stałe?
Dokształcałam się artystycznie w Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi, pod wpływem szarej łódzkiej rzeczywistości zaczęłam odczuwać znużenie. Wtedy narodziła się myśl wyjazdu na wakacje do Grecji, by odpocząć. W tym czasie dziekan z Wydziału Grafiki powiedział mi, że mam olbrzymi talent i obawia się, że ta szkoła nic mi nie da, że ja już mogę nauczać. Zaczęłam się zastanawiać, czy rzeczywiście ta uczelnia, o której marzyłam, wniesie coś nowego do mojego życia. Postanowiłam pojechać do Grecji na wakacje, w poszukiwaniu wizji artystycznej nowych doświadczeń, by odetchnąć choć na chwilę od tej ponurej rzeczywistości. Pod wpływem słonecznego klimatu i uśmiechniętych ludzi zdecydowałam, że zostanę.

Czy było coś, czego się Pani obawiała, przenosząc się do Grecji?
Hmm... z pewnością tego, że moje wizje w sztuce nie będą zaakceptowane przez tutejsze środowisko artystyczne. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że tutejszy rynek sztuki jest oparty na innych zasadach. Grecy nie tyle poszukują nowych wizji w sztuce, co powielają stare kanony piękna, są nastawieni bardziej tradycjonalistycznie. To ta ich niemal patriotyczna miłość do ojczyzny, jak i stylu życia, umiłowanie historii... Również barwy, którymi posługują się tutejsi artyści, są mocno nasycone, żywiołowe, naznaczone południowym słońcem. Niemal perfekcyjne miejsce dla impresjonistów, pejzażystów. Jeśli chodzi o moją wizję, zwłaszcza w malarstwie i w grafice, są kompletnie oderwane od greckiego kontekstu wizji sztuki. Transcendentalizm, wszechobecna parapsychologia, symbolika... To wszystko składa się na moje wizje artystyczne. Dla przeciętnego zjadacza chleba zbyt straszne i niezrozumiałe.

Jest Pani miłośnikiem teatru, maluje obrazy, pracuje jako fotograf. Skąd czerpie Pani inspiracje do działalności artystycznej?
Inspiracje są we mnie. Bez mojej wrodzonej kreatywności z pewnością nie stworzyłabym niczego. Życie natomiast jest tym impulsem, który daje świadomość i możliwość interpretowania go na różne sposoby, zgodne z danym wówczas stanem psychicznym. Sztuka jest bardzo subiektywnym środkiem przekazu, odzwierciedlającym nasze myśli, uczucia, to, co świadome i nieświadome. Prowadzę dziennik snów, zapisuję moje przemyślenia, czynnie interpretuję rzeczywistość poprzez czytanie książek filozoficznych i rozmowy z ludźmi. To wszystko jest źródłem inspiracji.

Trudno jest być artystą w Grecji? Czy na działalności artystycznej da się zarobić?
Uważam, że tu sprzedaje się wszystko, co greckie. Być może dlatego jest taki stan rzeczy na rynku sztuki, ponieważ wpływy turystki również objęły tę dziedzinę życia. Promowanie kultury Grecji jest czymś naturalnym dla Greków, od pamiętnych czasów to małe państwo jest kolebką kultury i filozofii. Tak, można zarobić, zwłaszcza na turystyce, a im bardziej artysta ma grecką manierę, tym większa liczba dzieł w sprzedaży. Zwłaszcza w przypadku malarstwa. Natomiast grecki, współczesny teatr, również naznaczony jest w pewnym sensie Grecją, bo jakże miałoby być inaczej. Jej wyjątkowa mentalność nadaje innego wymiaru każdemu gestowi i grze aktorskiej. Tutaj widać na scenie niesamowitą głębię ekspresji, typ społeczeństwa cholerycznego, podobnie jak typ osobowości, tak bym to sklasyfikowała.

Pracuje Pani z młodzieżą polonijną, przygotowując sztuki teatralne. Czy mogłaby Pani powiedzieć coś więcej na temat tej współpracy?
Pokochałam teatr za umiejętność przenikania aspektów psychologiczno–społecznych, uwielbiam analizować ludzi, więc ta dziedzina idealnie odzwierciedla aktualną sytuację w społeczeństwie, osobiste dramaty i życiowe komedie. Teatr życia, w którym aktorami jesteśmy my. Każdy z nas odgrywa jakąś swoją rolę, by potem ją zmienić w zależności od okoliczności.

Młodzież od razu z chęcią zainteresowała się teatrem i jego możliwościami. Niektórzy mogli poprzez grę aktorską ujawnić swoje prawdziwe „ja”, a inni być może traktowali to jako ciekawe doświadczenie lub formę ucieczki od rzeczywistości. Natomiast polonijny teatr, który stworzyłam razem z Lucyną Budek, dał tą możliwość. To jest nasza wspólna praca.

Z naszej strony młodzież otrzymała miejsce i scenę. Stworzyłyśmy również „wirtualny świat”, w którym młodzi ludzie mogli w sposób ekspresyjny wyrazić siebie i rozwijać aktorskie talenty. Postanowiłyśmy napisać scenariusz, a z racji naszych doświadczeń teatralnych, pokierowałyśmy tym przedsięwzięciem. Organizowałyśmy spektakl muzyczny połączony z poezja pt. „Memento”, a następnie zdecydowałyśmy się wystawić komedię „Mitologia po godzinach”. Ambasada Polska w Atenach i Zrzeszenie Polaków w Grecji wspierało nasz teatr finansowo i medialnie.

Poza teatrem, pasjonuje się Pani również malarstwem i fotografią. Co chciałaby Pani przekazać odbiorcom poprzez swoje obrazy i zdjęcia?
Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy? Od zawsze nurtowały mnie tego typu fundamentalne pytania, są one takie ludzkie, a kryją w sobie moc poznania prawdy o nas samych. Pragnę poprzez sztukę, zwłaszcza malarstwo i grafikę, przemycić egzystencjalne pytania. Całkiem inaczej postrzegam fotografię, ponieważ styl narzędzia, którym się posługuję, inaczej determinuje cel, poniekąd środek przekazu zmienia sam przekaz. Dlaczego? Ponieważ biorąc do ręki aparat fotograficzny, staram się uchwycić tę chwilę, która za moment umrze jak gwiazda na niebie, spust migawki wyzwala ten potencjał. Dlaczego jak gwiazda na niebie? To rozgwieżdżone niebo spowite jest blaskiem martwych gwiazd, które po wybuchu supernowej pozostawiły niemy błysk. W przypadku moich modelek, piękno kobiece, jak i niepowtarzalne chwile, trwać wiecznie nie będą...

Czy można gdzieś obejrzeć Pani prace?
W tej chwili rozbudowuje galerię moich zdjęć w Internecie. Jeśli chodzi o teatr... Z pewnością w przyszłości chcemy napisać nowy scenariusz. Czy będzie to komedia, czy dramat? Czas pokaże.

Czy uczyła się Pani gdzieś malarstwa i fotografii, czy jest Pani samoukiem?

Nie jestem samoukiem, skończyłam Liceum Sztuk Plastycznych w Płocku, pod czujnym okiem znanego grafika Jerzego Mazusia. To on rozbudził we mnie miłość do grafiki. Malarstwo, fotografia oraz rzeźba stanowiły podstawę nauczania. Liceum mogło poszczycić się szerokim spektrum rozwijania naszej kreatywności oraz praktyki. W płockim teatrze zdeterminowały się moje przyszłe zainteresowania.

Czy sądzi Pani, że zostając w Polsce, również zajmowałaby się Pani działalnością artystyczną?
Z pewnością tak! Nie zamierzam się odciąć od mojej twórczej natury. To tak, jakby odciąć się od swoich korzeni.

Jeśli nie sztuka to… Filozofia, parapsychologia, zgłębianie psychologii… Czuję, że w przyszłości napiszę książkę, mam potrzebę podzielenia się z ludźmi tą tajemnicą, tą prawdą, którą mam w sobie. Każdy z nas nosi w sobie prawdę, która jest jak element układanki. My wszyscy wspólnie tworzymy prawdę o nas samych.

Kiedy nadszedł kryzys wielu Polaków opuściło Grecję. Czy w Pani głowie też pojawił się taki pomysł?
Zanim przyszedł kryzys, wiele lat wstecz, przyśnił mi się sen, który zapadł mi w pamięć. Śniły mi się trzy fale tsunami, które zalały Grecję. Kościoły łamały się pod ciężarem wody niczym domki z kart! W kolejnym śnie ujrzałam wielką kometę i migrujących ludzi. Wtedy czułam, że stanie się coś niedobrego. Ten sen był bardzo realistyczny i miałam ochotę opuścić to piękne miejsce. Jednak po raz kolejny przeznaczenie chciało inaczej. Zostałam, ponieważ tak wyszło, mimo mojej woli ucieczki.

Co kocha Pani w Grecji najbardziej?
Piękne, idealistyczne pejzaże, niemal mistyczne. Taniec i żywiołowość dogłębnie mnie urzekły. Z drugiej strony kryzys ujawnił całkiem inną twarz Grecji: kraj skorumpowany, pogrążony w chaosie polityczno-ekonomicznym , a w wymiarze duchowym – upadek społeczny. To tak jak dwie symboliczne maski w teatrze, i to już nie jest grecka komedia, lecz grecki dramat.

Co kryje w sobie Grecja, czego nie da się dostrzec z perspektywy turysty na wczasach all inclusive?
Osobiście doceniam miejsca niekomercyjne, rzadko uczęszczane przez turystów, pogrążone w ciszy, bez tego zgiełku komercyjnego, posiadające specyficzna atmosferę. Jednym z takich miejsc jest z pewnością jaskinia Davelis. Zagadkowa historia powstania bizantyjskich kosciółków u wejścia jaskini jest niezmiernie interesująca przez fakt paranormalnych właściwości. To jest miejsce mocy, ponieważ pielgrzymki pustelników, jak i współczesnych fanów tematyki parapsychologicznej, skłaniają co roku do zwiedzania tej tajemniczej jaskini. Pierwotnie była naturalną świątynią kultu bożka Pana. Godne polecenia są góry Hassia, warto się tam udać dla tych pięknych krajobrazów. Znajduje się tam również źródło wody pitnej, doceniane przez wielu Greków. Kolejnym miejscem, które skrywa wspaniałą historię, są gorące źródła w Termopilach. Została tam stoczona słynna bitwa między Grekami, pod przywództwem Sparty, a wojskami perskimi.

Czy w Polsce zostało coś, za czym Pani tęskni?
Za rodziną, domem rodzinnym. Tam są ulokowane moje wspomnienia z przeszłości i moje korzenie.

Myśli Pani o powrocie do Polski w przyszłości?
Trudne pytanie. Na razie nie mam takiej potrzeby, by wrócić na stałe. Obawiam się, że odwykłam od tamtejszego stylu życia.

Fotografie autorstwa Pani Mileny Budek

Kliknij w obrazek aby go powiększyć
Kliknij w obrazek aby go powiększyć
Kliknij w obrazek aby go powiększyć
Kliknij w obrazek aby go powiększyć
Kliknij w obrazek aby go powiększyć
Kliknij w obrazek aby go powiększyć

tekst: Marta Radzikowska
Studentka Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim

kontakt:
e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Facebook: https://www.facebook.com/marta.radzikowska.5
nr tel. +48 530017834

 


Używamy cookies, aby poprawić działanie naszej strony internetowej podczas korzystania z niej. Cookies wykorzystywane do istotnego działania serwisu zostały już ustawione. Aby dowiedzieć się więcej na ten temat, zobacz naszą Politykę Prywatności.

Akceptuję cookies na tej stronie