środa, 22 listopada 2017
Jesteś tutaj: Start Portret Polaka w Grecji Wywiad z Ryszardem Grudą
Wywiad z Ryszardem Grudą PDF Drukuj Email
piątek, 11 października 2013 07:28

Ryszard Gruda spędził w Grecji 25 lat. Próbując zjednoczyć mieszkających tam Polaków, powołał do życia Zrzeszenie Mieszko. Obecnie mieszka w Niemczech, gdzie wspiera Polonię niemiecką, a także stara się ocieplić niemiecko-greckie kontakty.

Marta Radzikowska: Powołał Pan Zrzeszenie Polaków w Grecji – Książę Mieszko. Skąd wziął się pomysł na stworzenie takiego Zrzeszenia?
Ryszard Gruda: W latach 90. byłem w organizacji polonijnej, przyjrzałem się temu. Polacy nie dojrzali jeszcze do prowadzenia takiej działalności. To tak, jakby ludzie pracujący na budowie, chcieli koniecznie zaistnieć i być prezesami. Żadnych konkretów na temat tego, co faktycznie chcieliby zrobić. Stwierdziłem, że warto by stworzyć taką organizacją, która będzie promowała Polaków i pokazywała, że Polacy działają nie tylko na szczeblu kulturalnym, ale też i politycznym. Stwierdziłem, że kontakty, spotkania, wyjazdy i rozmowy doprowadzą do czegoś, do czego jeszcze nie doprowadziliśmy – do kongresu Polonii greckiej. Zawsze byłem za tym, żeby był jeden przedstawiciel i żeby zrobić ogólnokrajową organizację. W tej chwili nasza organizacja jest organizacją, która próbuje reprezentować całą Polonię. Chciałbym zrzeszyć tę całą Polonię, żeby powstał kongres. Jeżeli nie będzie silnego fundamentu w postaci organizacji polonijnej, to polskie dzieci w Grecji zostaną wchłonięte przez greckie społeczeństwo i polskość będzie coraz słabsza, a mi chodziło o to, żeby ta polskość była silna. I tak zapoczątkowałem tę organizację. Dobrałem ludzi, którzy do tej pory działają, z czego bardzo się cieszę.

M.R.: Jak wygląda życie Polaka w Grecji? Czy jest on w stanie zarobić tyle samo, co Grek?
R.G.: Zmiany w przepisach prawach pracy dotyczą wszystkich obywateli, nie tylko obcokrajowców. Ludziom daje się marne pieniądze, często bez ubezpieczenia. Rządzi szara strefa. Jeżeli Polak włada bardzo dobrze językiem greckim – w mowie i piśmie – ma takie same szanse jak obywatel grecki. Dużo Polaków niestety nie kończyło szkoły. Nie było na to czasu, bo musieli pracować. Wysoki poziom znajomości greckiego ograniczył się do języka mówionego. Wiąże się to z mniejszymi możliwościami zarobków.

M.R.: Obecna stopa bezrobocia w Grecji wynosi około 20%. Kto najbardziej ucierpiał na kryzysie?
R.G.: Motorem każdej gospodarki są wolne zawody, ludzie, którzy prowadzą własne działalności gospodarcze. Przede wszystkim oni ucierpieli. A rynek stanął. Podatnicy, z którymi rozmawiałem, przyznali, że polityka jest taka, że cierpią najbardziej właściciele małych przedsiębiorstw.

M.R.: Mieszkał Pan w Grecji 25 lat. Jak według Pana Grecy postrzegają Polskę i Polaków?
R.G.: Przeciętny Grek, który nigdy nigdzie nie wyjeżdżał, traktował Polaka jak kogoś z innej planety. Grecy, którzy znali polską historię, zawsze podchodzili do nas z szacunkiem. My Polacy, ciężką i solidną pracą oraz dobrym postępowaniem, zbudowaliśmy dobrą opinię o Polakach. Przeciętny Grek, który nic nie wiedział o Polakach, przekonał się, że jesteśmy ludźmi wartościowymi. Polacy są teraz jedną z milej postrzeganych nacji w Grecji.

M.R.: Udzielał się Pan również politycznie w Grecji. Jak wyglądała Pana działalność w tej sferze?
R.G.: Byłem członkiem partii PASOK, założonej przez Andreasa Papandreu. Dzisiaj partię nazywa się lewicową, ale ja jestem przede wszystkim demokratą. Partia może być lewicowa, ale może mieć program zbliżony do programów na przykład polskich partii prawicowych. Rodzina Papandreu ma polskie korzenie, korzenie rodziny Minejko, więc dla mnie to był zaszczyt. Poznałem ciekawych ludzi, język, historię, a przede wszystkim politykę Grecji. Kiedy zdecydowałem się zostać członkiem tej partii, zauważono mnie jako człowieka, który chce coś zrobić, który działa i integruje. Zaproponowano mi kandydaturę do rady województwa. Był to mój osobisty sukces. Głosowały na mnie ponad cztery tysiące obywateli greckich. To było miłe zaskoczenie, zarówno dla mnie, jak i dla partii.

M.R.: Był Pan dobrze znany w Grecji.
R.G.: Tak, pomagałem również posłom PASOKU. Roznosiłem ulotki, uczestniczyłem w różnych spotkaniach. W polityce jest coś za coś. Ja lubię pomagać i później mi pomogli. Zaufanie, które zdobyłem w Grecji, przełożyło się na głosy. Byłem również doradcą do spraw obywateli Unii Europejskiej. Rada miasta zdecydowała, że będę doradcą w komisji dla emigrantów.

M.R.: Mieszka Pan teraz w Niemczech. W tamtym roku, podczas Euro 2012, mecz Grecja-Niemcy, Grecy potraktowali nie tylko jako spotkanie sportowe, ale przede wszystkim jako walkę o dumę i honor. Czy Grecy nadal obwiniają Niemców i wprowadzenie euro za swoje kłopoty finansowe?
R.G.: Opinie są takie, że Grecy faktycznie winią Merkel, winią Niemców za to, co się dzieje w Grecji. Problem jest w tym – mówię to jako Polak mieszkający wiele lat w Grecji i znający grecką mentalność – że Grecy nie widzą swoich błędów. Grecy muszą zacząć od siebie. Ale nie można winić Greków, można winić system, który był w Grecji, który nauczył Greków nieporządku i niepłacenia podatków. Również państwo stworzyło luki prawne – można było budować bez zezwolenia. Cały czas były jakieś kombinacje. Raptem przychodzi porządek i ład. Trudno się odnaleźć temu społeczeństwu w ładzie. Trzeba to jakoś Grekom przetłumaczyć, to jest sprawa wyłącznie mentalnościowa. Grecy muszą zacząć myśleć inaczej. Jeżeli nie zaczną myśleć inaczej, to oni się nie zmienią.

M.R.: Grecy są przyzwyczajeni do innego standardu. Spotkania z przyjaciółmi w tawernie to element greckiego stylu bycia.

R.G.: Grecy mówią – Napijemy się jednej kawy zamiast trzech, ale zawsze będziemy wychodzić, nikt nam tego nie zabierze. Oni maja taki styl życia we krwi. To jest południowy temperament, to jest trzysta dni słońca. Nie można przenieść systemu niemieckiego do Grecji. Trzeba dostosować system do społeczeństwa i warunków klimatycznych, w którym ono funkcjonuje. Nie wiem, na ile to się uda. Potrwa to wiele lat.

M.R.: Zarzuca się Angeli Merkel, że wprowadziła system cięć i oszczędności, nie uwzględniając czynnika humanistycznego – greckiej mentalności.
R.G.: Będę próbował rozmawiać z władzami miasta Monachium i zwrócić uwagę Niemcom na pewne rzeczy. Żyłem w Grecji wiele lat, będę chciał podpowiedzieć Niemcom, żeby spojrzeli na sytuację inaczej. Nie da się przełożyć niemieckiego systemu pracy i myślenia na Grecję.

M.R.: Ma Pan pomysł na ocieplenia stosunków niemiecko-greckich?
R.G.: Próbuję wytłumaczyć problem Grecji Niemcom, z którymi obcuję. Podkreślam, że jest to sprawa mentalnościowa. Nie można oczekiwać drastycznych zmian od tych ludzi, na to potrzeba czasu. Szukamy pozytywów w Grecji, ich potencjał trzeba wykorzystać. Myślę, że mi się to uda, bo znam mentalność Greków. Tutaj też spotykam się z Grekami. Wspomagam grecką gospodarkę, kupuje greckie produkty.

M.R.: Media często przedstawiają Anegele Merkel jako wroga publicznego numer jeden. Czy tak jest w rzeczywistości?
R.G.: Tak. Nie zapominajmy, że środki masowego przekazu w Grecji to pewna propaganda. Wywierają również duży wpływ na Kościół w Grecji. O tym trzeba wspomnieć, to trzeba w Grecji zmienić. Grecja jest prawosławna, często się słyszy, że Grecja tylko dla Greków, tylko prawosławna. Nie zapominajmy o innych mniejszościach wyznaniowych, które są w Grecji. Jak przychodzi inny prawosławny to pytają się, skąd Pan jest, proszą o dowód osobisty. Grecy muszą to zmienić, bo jest to dyskryminacja. Widać te przejawy w poparciu dla partii Złota Jutrzenka [grecka, skrajnie prawicowa, nacjonalistyczna partia polityczna – przyp. red.].
Z przykrością czytam, że żywność dla ubogich rozdawana jest tylko Grekom. Tak nie można dzielić społeczeństwa, Grecja nie składa się tylko z obywateli greckich, ale również z innych nacji, które przyczyniły się do rozwoju tego kraju. Polacy i inni obywatele, którzy tam żyją włożyli bardzo dużo pracy w rozwój państwa. O tym trzeba pamiętać i o tym trzeba przypominać.

M.R.: Grecy nie zauważają wkładu innych mniejszości narodowych w rozwój swojego kraju?
R.G.: Nie. I właśnie to trzeba zmienić, trzeba się przebijać. To jest zadanie organizacji. My, jako organizacja polonijna, zrobiliśmy dużo. Jesteśmy już członkiem Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, mamy kolegów i koleżanki z całej Europy. Obserwujemy przemiany, wiemy, co się dzieje. Jeżeli nie będzie wsparcia polskiego MSZ, to organizacje nic nie zrobią. Jak mamy się przebijać, jeżeli Polonia grecka nie ma sieci i struktury, którą powinna stworzyć? Inaczej jest w Australii czy w Stanach Zjednoczonych. Mają swoje lobby, radio, telewizję – to mi się podoba! Jest power, jest ta siła przebicia. Budujemy nową Europę. Ale jeżeli priorytetem MSZ nie będzie inwestowanie w Polonię i szkolenie jej, wszystko się zmarnuje.

M.R.: Bez wsparcia politycznego nie uzyskamy przychylnej opinii publicznej w Grecji?
R.G.: Zgadza się. Uważam jednak, że ja – jako Polak – mam również dług wobec Polski. W Polsce się wychowałem. Jestem przede wszystkim Polakiem i jestem z tego dumny. Polacy powinni promować Polskę najlepiej jak potrafią. Trzeba dobrać ludzi mądrych i stworzyć na płaszczyźnie tych ludzi wspólną organizację, żeby wejść w społeczeństwo, w którym się żyje. I ja, będąc teraz w Niemczech będę próbował to zrobić. W Grecji próbowałem to zmienić, ale Grecja, mimo że demokratyczna, nie jest tak otwarta, głównie przez przepisy dla emigrantów, które wprowadziła. Uważam, że Polacy, gdziekolwiek żyją, powinni tworzyć silne grupy i wypracować silne pozycje w danych społeczeństwach.

M.R.: Chciałby Pan wrócić do Grecji?
R.G.: Na dzień dzisiejszy na pewno nie. Chcę poznać przede wszystkim piękną Bawarię, jest tutaj bardzo dużo zieleni i klasztorów. Chcę poznać również język niemiecki. Mam okazję być w pięknym regionie Niemiec. W tej chwili Grecja nie ma mi nic do zaoferowania ani ja nie mam nic do zaoferowania Grecji. Jest duże bezrobocie. Ja prowadziłem własną działalność, a tak jak wspomniałem wcześniej, na kryzysie najbardziej ucierpiały wolne zawody. Tutaj pracuję w swoim zawodzie. Myślę o stworzeniu własnej firmy, jak poznam lepiej język niemiecki. Będę się tutaj rozwijał, żeby móc wspomóc rodzinę. A patrząc od strony polonijnej – osoby, które zostały w Zrzeszeniu, którym jestem bardzo wdzięczny – znają dobrze realia greckie. Będę ich wspomagał na pewno i będę reprezentował Polonię grecką na arenie europejskiej.

 

tekst: Marta Radzikowska
Studentka Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim

kontakt:
e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Facebook: https://www.facebook.com/marta.radzikowska.5
nr tel. +48 530017834

 


Używamy cookies, aby poprawić działanie naszej strony internetowej podczas korzystania z niej. Cookies wykorzystywane do istotnego działania serwisu zostały już ustawione. Aby dowiedzieć się więcej na ten temat, zobacz naszą Politykę Prywatności.

Akceptuję cookies na tej stronie