wtorek, 21 listopada 2017
Jesteś tutaj: Start Polscy stypendyści w Grecji MARTA RADZIKOWSKA - praktyka studencka w ramach programu ERASMUS 2013
MARTA RADZIKOWSKA - praktyka studencka w ramach programu ERASMUS 2013 PDF Drukuj Email
środa, 02 października 2013 20:22

Marta Radzikowska, energiczna studentka II roku studiów magisterskich Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, odbyła w 2013 roku 3 miesięczną praktykę w ramach europejskiego programu studenckiego ERASMUS. Praktyka obejmowała pracę w Biurze Współpracy z Zagranicą Uniwersytetu Kreteńskiego, jak również współpracę z naszym Zrzeszeniem.

Poniżej prezentujemy zamiast wstępu, dwa teksty pt. "O sobie" oraz "O programie ERASMUS". Ponadto gorąco polecamy artykuły autorstwa Marty dotyczące przebiegu wymiany studenckiej na Krecie. W zakładce „Portret Polaka w Grecji” naszego portalu, zamieszczone są natomiast wywiady Marty z ciekawymi przedstawicielami Polonii greckiej.

O sobie.

Na imię mam Marta, mam 24 lata i zanim podniosę się z łóżka liczę do 29. Nadaję imiona rzeczom wokół mnie i śpiewam w samochodzie. Nawet, jeśli jadę autostopem. W podbramkowych sytuacjach udaje mi się zachować zimną krew, ale na co dzień dużo częściej wybucham jak wulkan. Rozmawiam z nieznajomymi na ulicy i ciągle coś gubię. Na przekór malkontentom wyolbrzymiam dobre rzeczy i pomniejszam nieszczęścia. Hipokryzja jest dla mnie bardziej odrażająca od pająków, za to cenię szczerość i spontaniczność. Nie lubię cierpliwie czekać, ale nauczyłam się nie tęsknić. Czasem mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie, po czym przypominam sobie, że nie mogłabym żyć bez mamy i mojej przyjaciółki Iwony. Uwielbiam niespodzianki – przygotowywać i dostawać (ale tylko te pozytywne!). Wierzę, że wszystko ma swój cel, tak jak mój pobyt na Krecie i teksty, które za chwilę przeczytacie na tej stronie.

Kliknij w obrazek aby go powiększyć



O programie ERASMUS.

J.W: Jak to się stało, że zostałaś stypendystką w ramach programu ERASMUS?
Na Erasmusie byłam już wcześniej, w Turcji. Tam studiowałam na Anadolu University w niewielkim miasteczku Eskişehir. Tym razem wyjechałam na praktyki studenckie. W całej Europie, niezależnie od uczelni, obowiązuje zasada, że w ramach Erasmusa można wyjechać dwa razy w życiu – raz na studia, raz na praktyki. Wykorzystałam tę możliwość w pełni. O udziale w wymianie studenckiej pierwszy raz pomyślałam na trzecim roku studiów. Moje koleżanki właśnie wróciły z Izmiru i były zachwycone! Powiedziały, że to przygoda życia, coś, czego nie da się powtórzyć. Wyjazd kusił mnie bardzo, jednak były rzeczy w moim życiu, które trzymały mnie w Polsce. Przez kolejny rok moja sytuacja życiowa się zmieniła i uznałam, że jest to najlepszy czas na skorzystanie z Erasmusa. Co więcej, to była ostatnia szansa na wyjazd, gdyż w tym roku kończę studia. Byłam silnie zmotywowana i w przeciągu kilku dni załatwiłam wszystkie formalności.

J.W: Czy łatwo było uzyskać takie stypendium?

Zakwalifikowanie się na stypendium nie było trudne ze względu na liczbę dostępnych miejsc. Wielu studentów zrezygnowało z wyjazdu (chyba przestraszyli się odpowiedzialności, jakiej taki wyjazd wymaga), co sprawiło, że wysokość dofinansowania wzrosła. To niewątpliwie stało się kolejnym plusem Erasmusa. Walka z biurokracją była już mniej przyjemna. Czasem trudno dowiedzieć się wszystkiego za pomocą emaila, a dyżury pracowników uczelni są tylko raz w tygodniu, więc trudno się zgrać. Dopięcie wszystkich spraw związanych z Erasmusem wymaga dużej samodzielności. Nikt za Ciebie nie dopilnuje deadline’u, nie znajdzie mieszkania, nie będzie czekał w kolejkach do dziekanatu… Trzeba wziąć pod uwagę, że taki wyjazd to nie tylko przyjemność, ale też wiele obowiązków do spełnienia.  

J.W: A dlaczego Grecja? Przypadek, czy Twój wybór?
Szczerze mówiąc, to wyglądało w następujący sposób. Poprosiłam koordynatorkę Erasmusa z Biura Współpracy z Zagranicą o przesłanie mi listy instytucji, w których dotychczas studenci UW odbywali praktyki. Na wstępie wyeliminowałam Hiszpanię. Nigdy mnie nie ciągnęło do tego kraju. Państwa sąsiednie nie interesowały mnie z tego względu, że mogę tam pojechać, kiedy tylko zechcę. Północ za zimna. A w Grecji byłam trzy lata temu na wakacjach i absolutnie zakochałam się w tym miejscu! Szczególnie w wyspie Skiathos, gdzie kręcono niektóre sceny ze słynnego musicalu „Mamma mia!”. Chciałam przekonać się, jak wygląda sytuacja Grecji od środka. Czy rzeczywiście jest tak, jak kreują to media. Połączenie dziennikarskiej ciekawości z chęcią poznania innej mentalności i zwyczajów. Grecja jest krajem, gdzie czas płynie wolniej, a ludzie z większym dystansem podchodzą do problemów. Tu przez około 300 dni świeci słońce, a pośpiech jest czymś bardzo rzadko spotykanym. Chciałam oderwać się od polskiej rzeczywistości. Nie ukrywam, że perspektywa spędzenia lata przy gwarantowanej pogodzie każdego dnia była również kusząca.

J.W: Proszę, podziel się z nami swoimi wrażeniami.
Te wrażenia trudno ująć w słowa. Erasmus to ludzie, których nigdy nie zapomnę i przygody, które nie zdarzają się w „normalnym” życiu. Tutaj nauczyłam się optymizmu, tego, że w żadnej sytuacji życiowej nie można tracić nadziei, że wszystko jest do załatwienia, że nie należy wyolbrzymiać zwykłych, małych nieszczęść do rangi katastrof. Zarówno w Turcji, jak i w Grecji, jeżeli miałam jakiś problem, wokół mnie byli ludzie, na których mogłam liczyć. Ta pewność, że mam, na kim polegać, bardzo zbliża ludzi. Czas spędzony na Erasmusie nie równa się czasowi spędzonemu poza nim. Tutaj wszystko dzieje się dwa razy szybciej. Tutaj wszyscy mamy podobne radości i troski. Jesteśmy daleko od rodziny i przyjaciół, więc sami dla siebie stajemy się rodziną i przyjaciółmi. Niekiedy te przyjaźnie mają szanse przetrwać również po powrocie do domów. Życie w obcym kraju, wśród ludzi z całej Europy, nie tylko dostarcza wiedzy na temat innych narodowości czy kultur, ale uczy tolerancji i miażdży stereotypy. Kiedy było mi smutno, moja współlokatorka przyszła do mnie z moimi ulubionymi lodami, kiedy martwiłam się sprawami na uczelni, usłyszałam tyle słów wsparcia, że poczułam, jak wszystkie góry na drodze ustępują. Oprócz tego, nawiązałam kontakty z wieloma wspaniałymi i wartościowymi ludźmi. Erasmus otwiera drzwi do wielu możliwości. Znam osoby, które dzięki Erasmusowi znalazły świetną pracę lub wyjechały na kolejne stypendia. Znam nawet jedno małżeństwo, które poznało się na Erasmusie. Tej przygody nie da się opisać, ją trzeba przeżyć.

J.W: Czy uważasz czas spędzony na Krecie za ważny, jeśli chodzi o twoje dalsze studia i doświadczenie?
Myślę, że czas spędzony na Erasmusie to dobry wpis do CV. Jest informacją dla potencjalnego pracodawcy, że nie boisz się wyzwań, jesteś zaradny, samodzielny, znasz język obcy. Oczywiście nie zastąpi on doświadczenia zdobytego na stażu, ale z pewnością jest czymś, co wyróżnia nas spośród pozostałych studentów.

Jeśli chodzi o studia, to jestem na ostatnim roku, także Erasmus nie ma kluczowego wpływu na moją dalszą naukę. Z pewnością wymiana przesunęła czas mojej obrony, ponieważ będąc na Erasmusie, musiałam utrzymać status studenta. Jednak to, co tutaj przeżyłam i czego się nauczyłam, jest z pewnością warte zachodu i dłuższych zmagań z pracą magisterską. Mam nadzieję, że w moim przypadku, wymiana studencka przyniesie wymierne korzyści również jeśli chodzi o karierę zawodową. Chciałabym być pracownikiem mobilnym, być ciągle w ruchu. Może wtedy znowu gdzieś wyjadę i będę miała zaszczyt udzielić Pani kolejnego wywiadu.

J.W: W imieniu Zrzeszenia Polaków w Grecji, życzymy Pani samych sukcesów, sfinalizowania wszelkich planów związanych ze studiami i z pracą zawodową oraz pomyślności w życiu osobistym. Dziękujemy za owocną i miłą współpracę!

J.Wypych

 


Używamy cookies, aby poprawić działanie naszej strony internetowej podczas korzystania z niej. Cookies wykorzystywane do istotnego działania serwisu zostały już ustawione. Aby dowiedzieć się więcej na ten temat, zobacz naszą Politykę Prywatności.

Akceptuję cookies na tej stronie