środa, 22 listopada 2017
Jesteś tutaj: Start Polonia na świecie Sowa polonijna - najnowsze odkrycie polskojęzycznych naukowców za granicą
Reklama
Sowa polonijna - najnowsze odkrycie polskojęzycznych naukowców za granicą PDF Drukuj Email
poniedziałek, 02 kwietnia 2012 20:49

Sowa zwykła (łac. strigiformes) - rząd ptaków z podgromady ptaków nowoczesnych neornithes. Obejmuje gatunki drapieżne, które przystosowały się do polowania nocą i o zmroku, choć niektóre gatunki powróciły do dziennego trybu życia. Zamieszkują cały świat, prowadząc zasadniczo osiadły tryb życia, lecz niektóre północne populacje koczują lub stały się wędrowne. Tyle według szanowanej przez internautów Wikipedii.

Niestety jej twórcy nie są do końca na bieżąco z najnowszymi odkryciami nauki, ponieważ ostatnio pojawił się na świecie nowy gatunek tego mądrego ptaka - Sowa Polonijna (łac. Sowus Poloniae). Pierwsze swoje gniazdo Sowa Polonijna uwiła siedem lat temu w redakcji „Jupitera” - pisma Klubu Inteligencji Polskiej w Wiedniu i Kongresu Polonii w Austrii. Jadwiga Hafner - wydawca i redaktor naczelny, postanowiła podzielić się tym wyjątkowym gatunkiem człowieko-ptaka z całym światem. Co roku w marcu obdarza nowonarodzonymi sówkami polonijnymi rodaków na całym świecie. I żeby było śmieszniej, to nie sowy się rozlatują, tylko Polacy z z różnych zakątków świata zlatują się do Wiednia, aby je tam odebrać.

W zeszłym roku jedną z nielicznych, drogocennych sów polonijnych otrzymał Wiesław Lewicki - prezes Kongresu Polonii w Niemczech. Od tej pory za każdym razem podkreśla, że jest to „bardzo miła nagroda”.   

Czym charakteryzuje się gatunek zwany Sową Polonijną ?
Sowa Polonijna jest mądra wyjątkowo, bo sama wybiera sobie przyszłych właścicieli. Jej posiadacz musi być przede wszystkim mądry polonijnie, tzn. robić swoje, nie dając się złamać bezustannym sporom stowarzyszeń polonijnych, jakie mają miejsce na całym świecie. Oczywiście musi mówić po polsku, bo dla Sowy Polonijnej to właśnie polski jest najpiękniejszym językiem. A do tego ma być człowiekiem wyjątkowym i bezwzględnie inteligentnym, który dokonał czegoś, o czym zarówno Polacy w Polsce, jak i zagranicą powinni wreszcie usłyszeć.

Dokąd, do kogo i dlaczego chciały koniecznie w tym roku odlecieć Sowy Polonijne?

  • W kategorii literatura jedna z nich poleciała do Wilna - do Romualda Mieczkowskiego, za jego ponad 40-letni dorobek poetyckiej i literackiej pracy twórczej, jako wydawcy opiniotwórczego pisma „Znad Willi” oraz do Tadeusza Rawy ze Sztokholmu - za profesjonalizm dziennikarski, poparty wyksztalceniem i doświadczeniem, zdobytym w kraju Wazów.
  • W kategorii film Sowa poleciała do USA, do Agnieszki Holland - za nominacje jej filmu „W ciemności” do Oskara i do jej córki Kasi Adamik, do Belgii - za jej niezwykle zdolności jako storybordzistki oraz rewelacyjnie wygrane „Boisko bezdomnych”.
  • W kategorii sztuki plastyczne Sowę otrzymał we Włoszech rzeźbiarz Krzysztof Bednarski, autor m.in. pomnika nagrobnego Krzysztofa Kieślowskiego w Warszawie, pomnika Incontro con Federico Fellini w Rimini i pomnika Fryderyka Chopina La note bleue w Wiedniu oraz Tadeusz Zlamal, wybitny polski tancerz i artysta, malarz na stałe mieszkający w  Szwecji.
  • Za działalność medialną Sowy Polonijne otrzymał Irek Lemans prowadzący z wielkim wdziękiem i zaparciem radio polskie w dalekim Winnipeg w Kanadzie oraz Dariusz Adam Zeller - redaktor naczelny, walczący od lat o polskość w Wielkiej Brytanii, razem ze swoją redakcją londyńskiej „Cooltury”.
  • W kategorii „nauk muzycznych” Sowy Polonijne poleciały blisko, bo do rodzimej Austrii - do Anny Gutowskiej, młodej i wybitnej skrzypaczki polskiego pochodzenia oraz do ościennej Szwajcarii - do Piotra Beczały, polskiego tenora, który nie mógł przybyć na imprezę, ponieważ miał akurat koncert w Metropolitan Opera.
  • W kategorii teatr za nową właścicielkę Sowa wybrała sobie Annę Badorę - reżyser teatralną, która została Austriaczką Roku 2011, jako najlepsza manager kultury.
  • W kategorii Przyjaciel Polski i Polaków Sowę Polonijna otrzymał Austriak - Martin Pollack, tłumacz, eseista, publicysta, a przede wszystkim wielki „polonofil”.
  • W ostatniej, a przy tym najtrudniejszej kategorii - Działacz Polonijny jedna z Sów Polonijnych odleciała aż 7 tysięcy kilometrów, do Krasnojarska na Syberii, gdzie aktywnie pracuje i tańczy dla tamtejszych Polaków i z Polakami Julia Skidan. I ostatnia chciała pozostać w pobliskiej Słowacji i wybrała za swoje stałe miejsce pobytu redakcję „Monitora Polonijnego”, prowadzoną z sukcesem przez Małgorzatę Wojcieszyńską, która stała się już międzynarodowym symbolem Polonii Słowackiej.

Ciekawe dlaczego Sowa Polonijna rozmnaża się jedynie w redakcji „Jupitera” i wszystkie osobniki, które odlatują w świat, nie mają już potomstwa. Może problem leży w… puchaczach. Wprawdzie w każdym kraju na świecie intensywnie rozwija się gatunek Pieniaczy Polonijnych, ale Puchaczy Polonijnych jeszcze nie zaobserwowano. Rozejrzyjmy się więc bacznie dookoła, może uda nam się odkryć lub odnaleźć ten nowy, polskojęzyczny gatunek zagranicą, aby dopomóc samotnym Sowom Polonijnym.

Agata Lewandowski

(polregio.eu)


Kliknij w obrazek aby go powiększyć
Kliknij w obrazek aby go powiększyć

 


Używamy cookies, aby poprawić działanie naszej strony internetowej podczas korzystania z niej. Cookies wykorzystywane do istotnego działania serwisu zostały już ustawione. Aby dowiedzieć się więcej na ten temat, zobacz naszą Politykę Prywatności.

Akceptuję cookies na tej stronie